
Instrument, który miał chronić, bywa wykorzystywany do wymuszenia zapłaty.
Gwarancja bankowa należytego wykonania kontraktu to jeden z najczęściej stosowanych instrumentów zabezpieczających w dużych projektach budowlanych, inwestycyjnych i dostawowych. Jej siła leży w prostocie: bank wypłaca beneficjentowi określoną kwotę na pierwsze żądanie, bez badania, czy rzeczywiście doszło do niewykonania lub nienależytego wykonania umowy przez wykonawcę. Problem pojawia się wtedy, gdy ten mechanizm, zamiast zabezpieczać rzeczywiście poniesioną szkodę, staje się narzędziem wymuszenia zapłaty w sytuacji, w której żadna szkoda uzasadniająca uruchomienie gwarancji faktycznie nie wystąpiła.
Na czym polega bezwarunkowość gwarancji — i jakie ma granice
Gwarancja bankowa uregulowana jest w art. 81 ust. 1 Prawa bankowego. To jednostronne zobowiązanie banku (gwaranta) do wypłaty świadczenia na rzecz beneficjenta po spełnieniu określonych w dokumencie warunków formalnych — najczęściej złożenia pisemnego oświadczenia, że doszło do „zdarzenia gwarancyjnego”, czyli niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przez dłużnika w stosunku podstawowym.
Kluczowe jest tu rozróżnienie między dwoma rodzajami zdarzenia gwarancyjnego. Materialne zdarzenie gwarancyjne to rzeczywiste wystąpienie ryzyka, przed którym gwarancja miała chronić — a więc faktyczne niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Formalne zdarzenie gwarancyjne to natomiast samo złożenie przez beneficjenta oświadczenia, że taka sytuacja miała miejsce — i to właśnie to oświadczenie, a nie jego prawdziwość, uruchamia obowiązek zapłaty po stronie banku.
To rozwiązanie jest celowe i korzystne dla obrotu gospodarczego — przyspiesza zaspokojenie roszczeń i odciąża bank od roli arbitra sporu między stronami kontraktu. Nie oznacza to jednak, że beneficjent gwarancji może składać dowolne oświadczenia bez żadnych konsekwencji. Brak weryfikacji po stronie banku nie jest przyzwoleniem na wykorzystywanie gwarancji do uzyskania nienależnego wzbogacenia kosztem wykonawcy.
Kiedy uruchomienie gwarancji staje się oszustwem
Przestępstwo oszustwa z art. 286 § 1 Kodeksu karnego polega na wprowadzeniu innej osoby w błąd (lub wyzyskaniu jej błędu) w celu doprowadzenia jej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. W kontekście gwarancji bankowej ten mechanizm może zostać zrealizowany poprzez trójstronną strukturę stosunku gwarancyjnego.
Jeżeli osoba reprezentująca beneficjenta gwarancji składa bankowi oświadczenie o niewykonaniu umowy, wiedząc, że oświadczenie to nie odpowiada rzeczywistości — a więc że do zdarzenia gwarancyjnego w rzeczywistości nie doszło — wprowadza bank w błąd. Bank, działając w dobrej wierze, dokonuje wypłaty, która następnie w drodze roszczenia regresowego obciąża zleceniodawcę gwarancji, czyli wykonawcę. Dochodzi więc do niekorzystnego rozporządzenia mieniem pokrzywdzonego wykonawcy — nie wprost, lecz za pośrednictwem banku.
Istotne jest tu ustalenie strony podmiotowej — sprawca musi obejmować swoją świadomością i wolą to, że składane oświadczenie jest niezgodne z rzeczywistością, oraz chcieć w ten sposób uzyskać korzyść majątkową. Nie wystarczy sam spór co do interpretacji umowy czy dobra wiara co do zasadności roszczenia — konieczne jest wykazanie, że w chwili składania oświadczenia sprawca wiedział, że opisywane przez niego okoliczności nie miały miejsca.
Okoliczności, które mogą wskazywać na przestępczy charakter działania
W praktyce sądy i organy ścigania biorą pod uwagę całokształt okoliczności towarzyszących uruchomieniu gwarancji, w tym między innymi:
- czy wcześniejsze postępowanie (np. szkodowe, ubezpieczeniowe) ustaliło, że przyczyna rzekomej szkody nie leżała po stronie wykonawcy, a mimo to beneficjent i tak zażądał wypłaty z gwarancji,
- czy żądanie zapłaty odnosi się do właściwej umowy i właściwego zakresu odpowiedzialności — sięganie po gwarancję zabezpieczającą inny kontrakt niż ten, którego dotyczy sporna okoliczność, budzi poważne wątpliwości,
- czy żądanie zostało poprzedzone próbą wymuszenia ustępstw (np. żądaniem przedłużenia gwarancji pod groźbą jej natychmiastowego uruchomienia) bez merytorycznego uzasadnienia,
- czy termin złożenia żądania został tak dobrany, by praktycznie uniemożliwić drugiej stronie podjęcie obrony przed wygaśnięciem gwarancji,
- czy wysokość żądanej kwoty odpowiada rzeczywiście poniesionej i udokumentowanej szkodzie, czy raczej maksymalnej dostępnej sumie gwarancyjnej niezależnie od faktycznych strat.
Żadna z tych okoliczności osobno nie przesądza automatycznie o popełnieniu przestępstwa, ale ich zbieg bywa istotną wskazówką odróżniającą uzasadnione skorzystanie z zabezpieczenia kontraktowego od jego instrumentalnego nadużycia.
Co z tego wynika w praktyce
Dla wykonawców i dostawców, którzy udzielili kontrahentom gwarancji bankowych, kluczowy wniosek jest taki: bezwarunkowy charakter takiej gwarancji nie oznacza braku jakiejkolwiek ochrony prawnej w razie jej nieuczciwego wykorzystania. Jeżeli po analizie okoliczności sprawy okazuje się, że żądanie wypłaty opierało się na oświadczeniu niezgodnym z rzeczywistością, poszkodowany może — niezależnie od dochodzenia roszczeń cywilnych — rozważyć zawiadomienie organów ścigania o możliwości popełnienia przestępstwa oszustwa.
Z drugiej strony, dla podmiotów korzystających z gwarancji warto pamiętać, że sama możliwość szybkiego uzyskania środków z gwarancji „na pierwsze żądanie” nie zwalnia z odpowiedzialności za treść składanych bankowi oświadczeń. Rozbieżność między tym, co faktycznie ustalono w toku sporu czy postępowania szkodowego, a treścią oświadczenia złożonego bankowi, może w określonych okolicznościach nieść ze sobą konsekwencje karne, a nie tylko cywilne.
Artykuł ma charakter ogólnoinformacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie. Ocena, czy konkretne uruchomienie gwarancji bankowej nosi znamiona przestępstwa, wymaga zawsze szczegółowej analizy dokumentacji kontraktowej i okoliczności sprawy — zapraszam do kontaktu z kancelarią.